dzieje się
dzieje się
dzieje się
oj da dana siup.
Napisane w Różne | Zostaw Komentarz »
Daj mi, Panie, rozpoznanie,
żebym wiedział co jest co,
czy mam wszystko mówić mamie,
czy zachować to i to.
To i to, ten i ta, deus ex machina.
To i to, ten i ta, deus ex machina.
Daj mi, Panie, rozpoznanie,
kim ja jestem, kim, ach, kim,
czy mam zostać leśnym drwalem,
czy z wojskami zdobyć Rzym.
To i to, ten i ta, deus ex machina.
To i to, ten i ta, deus ex machina.
Daj mi, Panie, rozpoznanie,
czy ja z dobrych, czy ze złych,
czy to twoje jest rozdanie,
czy mam karty w rękach swych.
To i to, ten i ta, deus ex machina.
To i to, ten i ta, deus ex machina.
Daj mi, Panie, rozpoznanie,
czy mam oddać się na złom,
czy dostawszy tęgie lanie,
jeszcze nie pchać się pod prąd.
To i to, ten i ta, deus ex machina.
To i to, ten i ta, deus ex machina.
Napisane w Różne | Zostaw Komentarz »
Open’er Festiwal dział się od ubiegłego czwartku do wczoraj nad ranem. Poniżej (niniejszym) moje odczucia w skrócie, in order of appearance:
02.07.
1. Peter, Bjorn and John – niemożliwie nudny i nieciekawy koncert, z którego zwiałam po z trudem wystanych w namiocie 30 minutach. Chociaż z drugiej strony przez większość z tych 30 minut myślałam o seksie, można to zaliczyć do plusów :D
2. Arctic Monkeys – nie znałam ich wcześniej, mile mnie zaskoczyli, gorzej z tym prądem, co wysiadł mniej więcej po 40 minutach. Gość dalej śpiewał, mimo że nic nie było słychać :) od początku wydawał mi się jakiś autystyczny. Ale dobrze śpiewa i rozumiem, że mogą mieć wielu fanów.
3. Late of the Pier – oni NAPRAWDĘ są w stanie to zagrać na żywo!!! Poza tym jakoś mnie nie powaliło, chociaż w zasadzie fajnie.
4. Basement Jaxx – początkowo koncert bardzo męczący, gwałtowne skoki od mocnego bitu, do hiphopowego freestyle’u. Z czasem coraz lepiej, potańczyłam sobie, podobało mi się.
03.07.
1. Gossip – pierwsza absolutna rewelacja, zakochałam się w Beth Ditto od pierwszego wejrzenia. Muzycznie dobrze, byłam akurat z fajną ekipą, zabawa na całego. Publiczność nie zawiodła, typowo polski obłęd – Beth była mocno wzruszona, kiedy dowiedziała się po chwili, co znaczy wykrzykiwane z tysięcy gardeł “DZIĘ-KU-JE-MY!!!”. Dziewczyna ma kawał głosu i jeszcze większą charyzmę, wdzięk i zero kompleksów. Jest zjawiskiem. Chciałabym ją jeszcze zobaczyć na żywo.
2. The Kooks – mili chłopcy grający miłą muzyczkę :)
3. Moby – byłam tylko godzinę, bo leciałam dalej. Przez ten czas mi się podobało, chociaż nie do końca wierzę w takie koncerty, gdzie podkład leci z komputera. Sam Moby jest strasznym sztywniakiem, jest w nim coś irytującego. Ale co z tego, gra dobrze.
4. Crystal Castles – tego nie da się opisać :D ale spróbuję: czegoś takiego nigdy wcześniej nie słyszałam/widziałam/czułam, morderczy bit, wściekłe światła skerowane w publiczność (na scenie zatem ciemno) i tylko cień tej odziczałej Alice Glass przemieszczający się z prędkością światła z jednego miejsca w drugie. Wrzeszczy na żywo jeszcze lepiej, niż na płycie. Podobno lała się mikrofonem po głowie – nie wiem, nie widziałam, wiksowałam :D
04.07
1. Madness – tylko pół godziny, bo się spóźnili. Brat twierdzi, że do samego końca wymiatali, mnie się podobało, bo lubię chłopaków :) ale szału nie było.
2. Faith No More – Patton jest diabłem, koniec, kropka.
3. Pendulum – to był, jak się okazało, i czego się domyślałam, właśnie ten koncert, za który zapłaciłam 320 zł :) cały festiwal mógłby się dla mnie na tym zacząć i skończyć. Wszystkie poprzednie wiksy się chowają – na Pendulum zupełnie mi odbiło. Było idealnie – chłopaki zagrali rewelacyjnie, ludzie poszaleli, skakało wszystko, co znajdowało się w promieniu kilku kilometrów :)
05.07.
1. Kings of Leon – po 20 minutach, które spędziłam przy ich wypocinach, pozostają dla mnie zespołem-zagadką, który nie wiadomo skąd jest nagle taki popularny. NIC ciekawego, zerowy kontakt z publicznością, flaki z olejem, poszłam sobie :)
2. Ting Tings – kompletna miazga, ludzie w namiocie powariowali, ci na scenie chyba nie oczekiwali takiej reakcji na swój koncert :D dali z siebie wszystko, wyszło im rewelacyjnie, ja z kolei wyszłam z namiotu mokra.
3. Jazzanova – spędziłam dłuższą chwilę na trawie przy odprężającym nu-jazzie, ktoś idąć koło mnie powiedział “ale oni mają ładne głosy”, tak właśnie było. Ładne, miękkie dźwięki. Chwilę się przy nich pobujałam na siedząco.
4. Prodigy – pewnie popełniam straszną herezję, ale: podobało mi się, ale bez rewelacji. Są świetni, grają świetną muzykę. Potańczyłam, ale nie porwali mnie, tak jak Pendulum – a tego od nich oczekiwałam. Poza tym trudno powiedzieć, czy im samym się podobało – Maxim ma jedną gadkę na całą trasę, powtarza ją wszędzie, Keith jest jak dzikie zwierzę, a Liama wcale nie widać :) Cieszę się, że ich w końcu zobaczyłam, ale chyba nie są w stanie mnie niczym zaskoczyć.
Wróciłam do chaty o 5.30, odespałam chwilę, wróciłam do Poznania. Gęba mi się śmieje jak słucham Ting Tings w autobusie :)
Napisane w Recenzje-he-he | Komentarzy: 2 »
Wiele lat znajomości, tyle samo nadziei.
Pierwszy i pewnie ostatni koncert Nine Inch Nails w Polsce. W moim mieście, po prostu przyjechałam kilka przystanków autobusem.
Przez dwie godziny nic innego się nie liczyło, czasem było aż za dużo, na pewno nie mieściło się to w moim dotychczasowym rozumieniu, czym jest koncert. Rewelacja, szok. Całą noc grało w głowie.
Nie ryczałam jak bóbr chyba tylko dlatego, że nie byłam sama :) O. miała czarne kreski wzdłuż policzków.
Napisane w Gra mi w duszy | Zostaw Komentarz »
Zastanowiłam się przez moment, jak bym odpowiedziała na pytanie – zasłyszane w reklamie w radiu – “A jakie jest twoje drugie oblicze?”
Odpowiedź brzmi: ta, co lata godzinami nad garami w kuchni, przygotowując obiad dla gości, wkładając w to całe posiadane serce. Przypuszczam, że mało kto mnie o to na pierwszy rzut oka posądza :D
Napisane w Różne | Zostaw Komentarz »
już za niecałe trzy tygodnie :)
la la la la
Napisane w Gra mi w duszy | Zostaw Komentarz »
Babaolorum xexê salerojá
Babaolorum xexê salerojá
Aê nirê, Nirê ô
Aê nirê, Nirê ô
Aê nirê, Nirê ô
Aê nirê, Nirê ô
Napisane w Gra mi w duszy | Zostaw Komentarz »
…lê lê lê, berimbau chamou você…
[trzy dni w innej rzeczywistości, czysta energia, magia]
Napisane w Różne | Zostaw Komentarz »