Kanały:
Wpisy
Komentarze

…reszty mojego życia?

dzieje się
dzieje się
dzieje się
oj da dana siup.

Deus Ex Machina

Daj mi, Panie, rozpoznanie,
żebym wiedział co jest co,
czy mam wszystko mówić mamie,
czy zachować to i to.

To i to, ten i ta, deus ex machina.
To i to, ten i ta, deus ex machina.

Daj mi, Panie, rozpoznanie,
kim ja jestem, kim, ach, kim,
czy mam zostać leśnym drwalem,
czy z wojskami zdobyć Rzym.

To i to, ten i ta, deus ex machina.
To i to, ten i ta, deus ex machina.

Daj mi, Panie, rozpoznanie,
czy ja z dobrych, czy ze złych,
czy to twoje jest rozdanie,
czy mam karty w rękach swych.

To i to, ten i ta, deus ex machina.
To i to, ten i ta, deus ex machina.

Daj mi, Panie, rozpoznanie,
czy mam oddać się na złom,
czy dostawszy tęgie lanie,
jeszcze nie pchać się pod prąd.

To i to, ten i ta, deus ex machina.
To i to, ten i ta, deus ex machina.

O! Pener! 2009

Open’er Festiwal dział się od ubiegłego czwartku do wczoraj nad ranem. Poniżej (niniejszym) moje odczucia w skrócie, in order of appearance:

02.07.

1. Peter, Bjorn and John – niemożliwie nudny i nieciekawy koncert, z którego zwiałam po z trudem wystanych w namiocie 30 minutach. Chociaż z drugiej strony przez większość z tych 30 minut myślałam o seksie, można to zaliczyć do plusów :D

2. Arctic Monkeys – nie znałam ich wcześniej, mile mnie zaskoczyli, gorzej z tym prądem, co wysiadł mniej więcej po 40 minutach. Gość dalej śpiewał, mimo że nic nie było słychać :) od początku wydawał mi się jakiś autystyczny. Ale dobrze śpiewa i rozumiem, że mogą mieć wielu fanów.

3. Late of the Pier – oni NAPRAWDĘ są w stanie to zagrać na żywo!!! Poza tym jakoś mnie nie powaliło, chociaż w zasadzie fajnie.

4. Basement Jaxx – początkowo koncert bardzo męczący, gwałtowne skoki od mocnego bitu, do hiphopowego freestyle’u. Z czasem coraz lepiej, potańczyłam sobie, podobało mi się.

03.07.

1. Gossip – pierwsza absolutna rewelacja, zakochałam się w Beth Ditto od pierwszego wejrzenia. Muzycznie dobrze, byłam akurat z fajną ekipą, zabawa na całego. Publiczność nie zawiodła, typowo polski obłęd – Beth była mocno wzruszona, kiedy dowiedziała się po chwili, co znaczy wykrzykiwane z tysięcy gardeł “DZIĘ-KU-JE-MY!!!”. Dziewczyna ma kawał głosu i jeszcze większą charyzmę, wdzięk i zero kompleksów. Jest zjawiskiem. Chciałabym ją jeszcze zobaczyć na żywo.

2. The Kooks – mili chłopcy grający miłą muzyczkę :)

3. Moby – byłam tylko godzinę, bo leciałam dalej. Przez ten czas mi się podobało, chociaż nie do końca wierzę w takie koncerty, gdzie podkład leci z komputera. Sam Moby jest strasznym sztywniakiem, jest w nim coś irytującego. Ale co z tego, gra dobrze.

4. Crystal Castles – tego nie da się opisać :D ale spróbuję: czegoś takiego nigdy wcześniej nie słyszałam/widziałam/czułam, morderczy bit, wściekłe światła skerowane w publiczność (na scenie zatem ciemno) i tylko cień tej odziczałej Alice Glass przemieszczający się z prędkością światła z jednego miejsca w drugie. Wrzeszczy na żywo jeszcze lepiej, niż na płycie. Podobno lała się mikrofonem po głowie – nie wiem, nie widziałam, wiksowałam :D

04.07

1. Madness – tylko pół godziny, bo się spóźnili. Brat twierdzi, że do samego końca wymiatali, mnie się podobało, bo lubię chłopaków :) ale szału nie było.

2. Faith No More – Patton jest diabłem, koniec, kropka.

3. Pendulum – to był, jak się okazało, i czego się domyślałam, właśnie ten koncert, za który zapłaciłam 320 zł :) cały festiwal mógłby się dla mnie na tym zacząć i skończyć. Wszystkie poprzednie wiksy się chowają – na Pendulum zupełnie mi odbiło. Było idealnie – chłopaki zagrali rewelacyjnie, ludzie poszaleli, skakało wszystko, co znajdowało się w promieniu kilku kilometrów :)

05.07.

1. Kings of Leon – po 20 minutach, które spędziłam przy ich wypocinach, pozostają dla mnie zespołem-zagadką, który nie wiadomo skąd jest nagle taki popularny. NIC ciekawego, zerowy kontakt z publicznością, flaki z olejem, poszłam sobie :)

2. Ting Tings – kompletna miazga, ludzie w namiocie powariowali, ci na scenie chyba nie oczekiwali takiej reakcji na swój koncert :D dali z siebie wszystko, wyszło im rewelacyjnie, ja z kolei wyszłam z namiotu mokra.

3. Jazzanova – spędziłam dłuższą chwilę na trawie przy odprężającym nu-jazzie, ktoś idąć koło mnie powiedział “ale oni mają ładne głosy”, tak właśnie było. Ładne, miękkie dźwięki. Chwilę się przy nich pobujałam na siedząco.

4. Prodigy – pewnie popełniam straszną herezję, ale: podobało mi się, ale bez rewelacji. Są świetni, grają świetną muzykę. Potańczyłam, ale nie porwali mnie, tak jak Pendulum – a tego od nich oczekiwałam. Poza tym trudno powiedzieć, czy im samym się podobało – Maxim ma jedną gadkę na całą trasę, powtarza ją wszędzie, Keith jest jak dzikie zwierzę, a Liama wcale nie widać :) Cieszę się, że ich w końcu zobaczyłam, ale chyba nie są w stanie mnie niczym zaskoczyć.

Wróciłam do chaty o 5.30, odespałam chwilę, wróciłam do Poznania. Gęba mi się śmieje jak słucham Ting Tings w autobusie :)

NIN, Poznań, 23.06.2009

Wiele lat znajomości, tyle samo nadziei.

Pierwszy i pewnie ostatni koncert Nine Inch Nails w Polsce. W moim mieście, po prostu przyjechałam kilka przystanków autobusem.

Przez dwie godziny nic innego się nie liczyło, czasem było aż za dużo, na pewno nie mieściło się to w moim dotychczasowym rozumieniu, czym jest koncert. Rewelacja, szok. Całą noc grało w głowie.

Nie ryczałam jak bóbr chyba tylko dlatego, że nie byłam sama :) O. miała czarne kreski wzdłuż policzków.

21.06.2009

Lato (w tym roku już było).

Inspiracja radiowa

Zastanowiłam się przez moment, jak bym odpowiedziała na pytanie – zasłyszane w reklamie w radiu – “A jakie jest twoje drugie oblicze?”
Odpowiedź brzmi: ta, co lata godzinami nad garami w kuchni, przygotowując obiad dla gości, wkładając w to całe posiadane serce. Przypuszczam, że mało kto mnie o to na pierwszy rzut oka posądza :D

ju-li-siis

już za niecałe trzy tygodnie :)

la la la la

?

rozgoryczona jestem

Ashansu

Babaolorum xexê salerojá
Babaolorum xexê salerojá
Aê nirê, Nirê ô
Aê nirê, Nirê ô
Aê nirê, Nirê ô
Aê nirê, Nirê ô

WPC 09

…lê lê lê, berimbau chamou você…

[trzy dni w innej rzeczywistości, czysta energia, magia]

« Nowsze Posty - Starsze wpisy »