Nadejszła wiekopomna chwiła i pierwszy raz od 26 lat (!) nie spędzam świąt z rodziną. Siedzę w Poznaniu, w posprzątanej chacie, nagotowana za wszystkie czasy, czekam na kumpla, który przyjdzie dzisiaj na kolację. Jutro na obiad przyjdzie para znajomych. Dzisiaj, w niedzielę wielkanocną, spałam do 13, dawno nie byłam tak odprężona. Nie myślę o niczym, w każdym razie o niczym złym. Zastanawiam się co chwilę, dlaczego trzeba było aż tylu lat, żebym w końcu wzięła sprawy w swoje ręce i przestała się bać konsekwencji. Dobrze być panem swojego losu :) dobrze zdać sobie z tego sprawę, nieważne, że późno. U mnie przecież wszystko przychodzi późno, zwłaszcza opamiętanie.
Tak jest dobrze.
wielkanoc
12 kwiecień , 2009 autor: a.
nie, po prostu się starzejesz i mądrość przychodzi Ci z wiekiem :P
(powiedziała co wiedziała stara rura Świtezianka)