Śni mi się
20 marzec , 2008 autor a.
Ze snami to tak chyba już jest, że jak chce się do nich sięgnąć pamięcią, to albo nagle przepadają, albo się wydaje, że już się to śniło wcześniej. A ponieważ to wsztstko, co mi się dzisiaj przypomniało, raczej nie miało możliwości przyśnić się naraz tej nocy, mogę założyć, że mam serię. Serię na temat ukrytych pokoi w starych mieszkaniach.
Nie wiem czy jest to związane z częstym u mnie ostatnio myśleniem o własnym lokum - zaczynam się już nakręcać na to, co według mojego masterplanu powinno się wydarzyć w ciągu najbliższych 2 lat. Na pewno nie chodzi o pełnię, bo dopiero będzie, za kilka dni. Poza tym nie odróżniam już po snach, kiedy jest pełnia, bo wszytkie są popieprzone.
Śnią mi się puste mieszkania, stare, zakurzone, z ksiązkami i roślinkami (których notabene nie cierpię). Z przedpokoi zawsze jest wejście do kilku pomieszczeń, a w tym, które wybiorę, są zazwyczaj drzwi. Za nimi są ukryte pokoje, których nikt nie używa, które miały być zamknięte, dopóki nie przekręciłam klucza w drzwiach, wiem że w niektórych z nich ktoś kiedyś umarł. Dzisiaj był jeszcze pokój z wejściem prosto z ulicy i witryną, jak sklep. Była posadzka w szachownicę, szpitalne łóżko, zimno, parasol. Widok na jakieś małe wzgórze, miasto, podobne do Bielska. Może Katowice, chociaż wcale nie są podobne. W tym pokoju były drzwi, nie wiem co za nimi było.
Była też moja mama i brat. Brat był mały.
Oczywiście padał deszcz. W moich snach zawsze pada.