późno [później]
11 marzec , 2008 autor a.
mam bardzo suche oczy, przekrwione, bolą mnie jak za długo patrzę w jedno miejsce, i jak się zbiera na płacz, to najpierw tak śmiesznie ciśnie w gardle, potem w nosie, a potem gdzieś na dnie takich stożków, które wyobrażam sobie, że są w oczach, się coś dzieje; potem robię głupie miny i muszę spojrzeć w inną stronę, z reguły jestem wtedy w autobusie albo w pracy, albo tak jak teraz, w pokoju, przy akompaniamencie lodówki; zbiera się i podnosi, ale oczy są zbyt suche i nic z tego, najwyżej zrobi mi się szklanka i na chwilę będzie lepiej; a potem będę sobie wyrzucać, że zmuszam się do płaczu, żeby móc sobie później powiedzieć “popłakałam się dzisiaj przez niego” albo lepiej - “popłakałam się dzisiaj, nie wiem czemu, ostatnio przybita jestem”; ale jest mi trochę lepiej, jak się poryczę, jak czuję zapach wiosny, przypomina mi się to światło i powietrze, Park, jego zapach, jego głos, jego ręce przez cienki materiał w groszki; takimi falami przychodzi, jest coraz gorzej, nie wiem już co mam robić