Mariza, Szczecin, 03.06.2007
4 czerwiec , 2007 autor a.
Pewną różnicę robił fakt, że dla mnie był to już drugi raz. Drugi w bardzo krótkim czasie i zupełnie niespodziewany. Mimo tego wczorajszy koncert Marizy na dziedzińcu szczecińskiego Zamku Książąt Pomorskich zapisze mi się w pamięci jako zupełnie wyjątkowy wieczór.
Wielką różnicę robił fakt, że tym razem siedziałam bardzo blisko sceny - widziałam ją jak na dłoni, każdy najmniejszy ruch jej smukłego jak trzcina ciało i każdy nawet najmniejszy grymas na twarzy. Patrzyłam w jej ogromne, czarne oczy i wyobrażałam sobie, że uśmiecha się do mnie.
Śpiewała przepięknie, budowała wokół siebie napięcie tak, jak tylko ona potrafi. Była absolutną gwiazdą, zjawiskiem, porwała za sobą wszystkich obecnych.
Potem szła przez korytarz utworzony z radosnych twarzy, uśmiechała się, dziękowała. Była tak blisko, a w tych wielkich oczach tonął cały świat.
Obrigada