Nie mam na nic czasu, codziennie coś, ten stan jest nienajgorszy, bo mam mało czasu na myślenie. Konfiguracja tygodnia trochę mi się odwróciła i nie mam teraz co robić w weekendy, więc chodzę na basen. W niedzielę poszłam do Parku. Uczucie doskonale mi znane, “swędzenie mózgu”, że po cholerę tam polazłam i że przecież książkę poczytać. Jakbym nie mogła na Cytadeli czy gdzieś. Ławki mówiły do mnie to samo, co zwykle - tu siedzieliście, krew ci bulgotała, z różnych powodów. Nie poszłam nad staw. Bałam się, a może coś się zmieniło. A może tak sobie mówię. Co to za różnica, tak naprawdę.
Capoeira jest. Dostarcza mi tyle radości, dziwię się, bo ciągle więcej. Nawet może coś ze mnie będzie - na moje oko robię postępy, może nie oszałamiające, ale jednostajnie lekko przyspieszone. Moje ciało coraz bardziej mi się podoba, na szczęście tego jednego mi nie odebrał, razem z poczuciem wszelkiej wartości. Boję się trochę co będzie, jak przez trzy miesiące capoeiry nie będzie. Może jakoś dam radę, może konno pojeżdżę, w sumie gadam o tym od kilku lat do ściany.
Barcelona. Barcelona, Barcelona. Tak jak ostatnio Monachium, tylko jeszcze bardziej. Musi się udać. Chociaż, patrząc na ostatnie spektakularne sukcesy…może zabraknie biletów, pieniędzy. Szczęścia po prostu. To bardzo możliwe, tak je dzielą, że ja nie dostaję.
B. ostatnio w pracy nie ma. Wyjechał pewnie do Anglii. Jakoś mnie to wkurza i czekam aż gdzieś go w przelocie zobaczę i będę się mogła promiennie uśmiechnąć. Nie wiem po co mi to, w końcu zajęty i zapluty. Ale jakoś tak lubię kiedy patrzy, bo wiem, że patrzy. Dziwnie jest jak mówię innym, że B. to czy tamto. Jakbym go znała…a przecież tylko raz rozmawialiśmy, przy strasznie długiej kawie. Ersatz. Wszyscy zajęci i zapluci - czemu z jednym nie może mi być po prostu fajnie, gdzieś w pobliżu.
I ogólnie szarlotka z bitą śmietaną przez grubą, diamentową szybę. Skłamałabym mówiąc, że mi to zwisa, ale co poradzić. Kochany Pracodawca, capoeira, flamenco, nic, nic, nic. I znów jest poniedziałek.
Dobranoc poniedziałku. Lecimy dalej.
Napisane w Różne | Brak komentarzy »